Kanada. Ontario. Toronto. W drodze do pracy, jadąc autostradą w stronę miasta, kiedy budzące słońce zawsze świeci mi wtedy w oczy, och jak trudno się wtedy jedzie…   Jeździłam tak kilka lat, nauczyłam się trasy na pamięć. Któregoś dnia pomyślałam, że to wiecznie trwać nie będzie, że kiedyś coś się skończy, nie będzie takiego widoku, takich wschodów, tej pracy, że przyjdzie koniec… nic nie trwa wiecznie. Wszyscy o tym wiemy.

.

img_0431_fotor

There came to me a moment of reflection on transience and escape, what is not perceptible. I decided to change it, I began to catch moments that only last for a moment and only this very moment is a time to catch it. As soon as the sky had something to tell me I stopped on my way to work, for a moment staring, contemplation, sometimes longer, sometimes shorter. I could start my day with a battery charged  by the sun.

.

Przyszedł taki moment refleksji nad przemijaniem i ucieczką tego co nie uchwytne. Postanowiłam to zmienić, zaczęłam łapać chwile, które trwają tylko moment i tylko ta dana chwila pozostaje czasem by to łapać. Kiedy tylko niebo miało mi coś do powiedzenia zatrzymywałam się na chwilę zapatrzenia, kontenplacji, czasem dłużej, czasem krócej.

.

To zatrzymanie mi niczego nie zabierało, niczego nie traciłam, praca zawsze była tam gdzie ją pozostawiłam dzień wcześniej o 16:00. W takie poranki zyskałam wiele, naładowanie pozytywną energią, siłę na pokonywanie zmagań dnia powszedniego. Rodziłam się wtedy zawsze od Nowa.

Reklamy