Mój dzień zaczęłam od wizyty nad jeziorem łącznie z siostrą Morsówką. Widok nie pezypominał zimy wcale, dobrze że chociaż lód był na wodzie przypominając nam, że jednak jest minusowa temperatura. Towarzyszyła nam choinka ze światełkami podkreślając  świąteczny czas w jakim trwamy.

Jako, że Morsy występują w kusej odzieży nie chcę tu umieszczać ich twarzy, co by im na ulicy nikt nie zarzucał kształtu figury czy też nadwagi :))) żartując tu sobie z nich.

Podziwiam entuzjazm i nieugiętość tych ludzi. Zawsze z uśmiechem, wspierający nowo przybyłych, i dziś pojawiły się dwie osoby pierwszy raz wchodzące do wody. Chłopak mając bieliznę na zmianę nie zrobił tego z emocji, które mu towarzyszyły. Nie był też przygotowany na to by przebierać się w tak dużej grupie, każdy jednak stara się o dyskrecję, są ubrani najczęściej w szlafroki. Moja siostra ma szlafrok do zdjęć jednak nie widziałam jej by wykorzystywała go do dyskretnego przebierania. Zawsze towarzyszy śmiech Morsom, dziś śpiewali w wodzie i kolędę i urodzinowe sto lat.

Reklamy