Dzisiaj rano kolejny raz wybrałam się z siostrą na morsowanie. Na zwenątrz było -5, lód miał grubość minimum 1cm, dookoła rozciągał się jeszcze poranny szron, choć słoneczko domagało sie swoich praw i zorgrzewało nawet te zmarznięte trawki, ale nie mój nos. Trochę zmarzłam dziś nad Jeziorem Kamińsko.

Morsy dla swoich potrzeb mają uchwyconą twarz, dziś zrobiłam fantastyczne zdjęcie dwóm morsom, jeden spoglądał na mnie spod pomostu a mój aparat leżał na lodzie…. Dziś udało mi się spojrzeć na morsów inaczej i tylko takie zdjęcia tu będę umieszczała. To też jest dobry kierunek spojrzenia.

W szuwarkach morsy już się przebierały w suchą odzież. Jest w nich tyle energii, że tylko obcując z nimi czuję jak przejmuję ich pozytywny zakręt. Dziś pierwszy raz postanowiłyśmy sprawdzić ile można wytrzymać w wodzie, siostra była aż 7 minut. Natomiast nowicjusz, który już drugi raz wszedł do wody, dziś już do pasa, był tylko tę chwilę co przeszedł w wodzie, czyli był jakąś 1 minutkę.

A że wciąż mamy świąteczny czas, to po góralsku posłuchajmy Trebunie-Tutki:

Reklamy