III Bieg "Agrobex Piastowska Piątka" Pobiedziska

W sobota rano już wyruszyłam z siostrą na pięciokilometrowy bieg, zwany tu piastowską piątką. Drogę do Pobiedzisk miałyśmy zawiłą ale o tym innym razem, początkowo ja miałam być kierowcą ale ostatecznie była siostra po konsultacji trasy z mężem. Na szczęście dojechałyśmy na czas i spokojnie odebrałyśmy numer startowy i chip, tak, pierwszy raz zobaczyłam jak wygląda sportowy chip do dokładnego wyliczenia czasu długodystansowego biegu, kiedy to zawodnicy na jeden sygnał nie mogą wystartować z jednej linii startowej.

thumb_IMG_2629_1024

.

5km bieg średnio zamyka się w 30 minutach. Najlepszy zawodnik przybiegł po 21 minutach, innym potrzebne były nawet 15 minut więcej.

.

No tak, i już zbliżają się do mety. Zaraz po przekroczeniu linii słychać dość dobrze słyszalny krótki sygnał, czyli zatrzymanie czasu. W systemie komputerowym od razu jest podany czas i miejsce w chwili wystartowania i miejsce zakończenia biegu. Okazuje się, że podając swój numer komórki można było po chwili w formie smsa dostać dokładną informację o swoim biegu.

Tak, może się i temu dziwię, ale nigdy nie brałam udziału w takiej imprezie, co by nie wspominać już o większych sportowych wydarzeniach. No dobrze, krajowe sporty atletyczne za czasów szkoły były tylko mgiełką w moim życiu. Sport jaki dziś uprawiam, to długie spacery i letnia jazda rowerem.

.

Po przekroczeniu linii mety nie dość, że było słychać głębokie oddechy uczestników, to tuż po dość szybkim zatrzymaniu na szyi ląduje medal okolicznościowy, które stały się też sposobem na kolekcjonowanie.

Widziałam i wiem, że są nawet dostępne specjalne wieszaki ścienne na medale.

.

Ten pan był pierwszym w pierwszej połowie biegu czyli po 2,5 km biegu.

Natomiast ten pan okazał się zwycięzcą całego biegu, potrzebował zaledwie 21 minut.

.

Najcudowniejszym

momentem tego spotkania był, kiedy siostra powiedziała jak ważne dla niej byłam moja obecnoć, że pojechałam, że zrobiłam zdjęcia. Zdjęcia to jest nic, tam było wielu ludzi z aparatami i kamerami.

Jeszcze przed starem, kiedy siostra już stała w grupie, wypatrzyłam  w z r u s z e n i e  na jej twarzy, myślę sobie- co się stało. Podeszłam, zagadnęłam, zrobiłam zdjęcie i wzruszenie odeszło. Jeszcze były dwa momenty, kiedy mi powiedziała jak ważne jest dla niej to, że jestem z nią w takich chwilach. Zrobiłam to z  n i e  przymuszonej woli, kierowałam się sercem, że wesprę ją duchowo, potowarzyszę w drodze, a przecież zbłądziłyśmy, i nie miało to żadnego złego znaczenia, jeśli mogłyśmy być razem. To tak niewiele a jednocześnie tak wiele wyrazić na głos, to co czujemy, to co myślimy, coś dobrego wydobyć z siebie. Tak niewiele a tak wiele jednocześnie.

biegi ja

Tak się złożyło, że raptem wypatrzyłam się na fotografii wielu fotoreporterów tego spotkania. Cicho, w cieniu, stoję. Uff, ale bieg.

 

Advertisements