listopadowa zaduma

'Słucham i patrzę' Kazimierz Wierzyński

Słucham i patrzę, oddycham i chodzę,
l nie ma zachwyt mój granic i końca!
Wszystko jest jasne!
Wszak nawet cień w drodze
Jest synem blasku: pochodzi ze słońca.
I nie ma kresu to bezkresne życie
Wszędzie żyjące, jedno i najkrótsze,
Wszak z wczorajszego dnia w wiecznym rozkwicie
Wywodzi nowy sen o nowym jutrze.
W owej okrężnej, jak taniec gwiazd, drodze,
W kołysce serca niosąc grób dla kości,
Słucham i patrzę, oddycham i chodzę
Jak Bóg w codziennej mej nieskończoności.
IMG_9944_Fotor
@agnesfoto

Listopadowa zaduma, wspomnienie z 2017

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s